Polski
menu
Zamów

Fotel masujący Fujiiryoki A1 (1965 rok) – vlog #24

vlog #24

Wielokrotnie już na na naszym blogu i we vlogu wspominaliśmy, że historia foteli masujących trwa już kilkadziesiąt lat,  rozpoczęła się bowiem w latach pięćdziesiątych w Japonii. Marka Fujiiryoki stworzyła wtedy pierwszy model fotela masującego, który trafił do masowej produkcji i szybko zdobył uznanie Japończyków. Dzisiaj natomiast mamy przyjemność pokazać, jak wygląda jego następca, czyli Fujiiryoki A1 z 1965 roku. W tym odcinku Paweł prezentuje, w jaki sposób masuje fotel wyprodukowany kilkadziesiąt lat temu i opowiada o jego funkcjach. Na koniec zdradza, ile taki fotel kosztował i jak to wygląda w porównaniu z dzisiejszymi cenami foteli masujących.

Powiązane artykuły: 

  1. Historia foteli masujących to historia Fujiiryoki

Jeżeli myślisz o fotelu masującym lub zainteresował Cię ten temat, zajrzyj do zakładki VLOG, gdzie znajdziesz pozostałe odcinki naszego vloga. A jeśli po obejrzeniu odcinka pojawiły się pytania, skontaktuj się z nami

Transkrypcja

-Paweł widzę tu jakąś nowość. Czy to nowa linia retro? 

-Słuchaj, to ani nie nowość, ani nowa linia retro. Jest to ponad 50 lat starszy model Fujiiryoki od nowego JP2000. To model A1 z 1965 roku. Wspominałem Ci kiedyś o Fujiiryoki, że oni pierwsi wypuścili do masowej produkcji fotele masujące w 1954 roku. I to był poprzednik tego modelu. Wtedy też, w latach pięćdziesiątych, Pan Nobuo Fujimoto sprzedawał elementy do czyszczenia płytek w łaźniach i zastanawiał się, jak jeszcze można wpłynąć na relaks i samopoczucie osób tam przebywających. Pomyślał wtedy o fotelu masującym. Pierwszy fotel masujący z 1954 roku, poprzednik tego tutaj prezentowanego, był złożony (a na pewno jego prototyp) z części niekoniecznie potrzebnych: z piłek od baseballa, łańcuchów od roweru, kierownic. Później, jak już wprowadzili go do produkcji, jakość podzespołów została troszeczkę podrasowana.

Ponad 10 lat później wypuszczono właśnie model A1, który my tutaj dostaliśmy z Japonii i który możemy przetestować i pokazać. To jest model, który jako pierwszy działał mechanicznie i który miał ugniatanie. Jak sam widzisz, wygląda trochę dziwnie :-) Nie jest to na pewno aktualna linia designu, ale testowałem już go i naprawdę masaż ma przyjemny. Po 50 latach od wprowadzenia do produkcji tyle się zmieniło, jest tyle technologii, a ten masaż jest naprawdę fajny. Nawet zachowanie fotela, jego tapicerki – nadal jest ona miękka, przeszycia nadal są nienaruszone. Są uszkodzenia, ale ten fotel ma 50 lat! Nie ma przetarć skóry, wszystko solidnie wygląda. Archaicznie, ale solidnie. I nadal działa. Możemy zwrócić uwagę na masażer, który jest na plecach. Dzisiaj tak szerokich, tak ustawionych masażerów już nie ma. Tutaj był tak szeroki, by jednocześnie objąć szyję i lędźwie. Tutaj z boku mamy taką korbę, kierownicę, którą możemy kręcić, aby ustawić wysokość, na której ma być prowadzony masaż. Wiesz, to jest początek skanowania. Teraz troszeczkę inaczej się to odbywa, a kiedyś manualnie, ręcznie można było sobie ustawić wysokość. Fotel potrafi ugniatać, a my sami wybieramy pozycję, w której ugniatanie ma się odbywać. 

Ale może włączmy go. Oczywiście on jest 100 woltowy, więc musieliśmy zorganizować do niego przetwornicę. Ale działa, po 50 latach od produkcji on nadal działa. Tego się już nie spotyka, takich rzeczy już nie ma. Mamy pierwsze ugniatanie, regulujemy sobie w trakcie wysokość, dokąd chcemy, żeby masaż ugniatał, jednocześnie szyja i lędźwie. Oczywiście jest on też dopasowany pod wzrost i Azjatów, i osób z lat pięćdziesiątych. Ja średnio tutaj pasuję, natomiast jestem w stanie się też wymasować. Jestem w stanie objąć okolice szyi i górne partie lędźwi. Ma dwa tryby – wolniejszy i szybszy, więc tutaj nad intensywnością też już myślano. I całkiem nieźle to wyszło. Mimo że wygląda on, nie chcę powiedzieć, jak krzesło tortur, ale dziwny trochę sprzęt, to naprawdę fajnie masuje. To jest niebywałe, że potrafi tak super masować. 

Co ważne, w tamtych czasach on kosztował 80 tys. jenów, czyli w przeliczeniu około 30 tys. dolarów amerykańskich, a biorąc pod uwagę jeszcze wartość dolara z tamtych czasów, to trzeba powiedzieć, że chyba zeszli trochę z ceny, bo nowy Fujiiryoki JP2000 to około 12 tys. dolarów, ale na dzisiejsze czasy. Wtedy więc był to sprzęt dostępny dla naprawdę bogatych, zamożnych ludzi, ustawiany w prestiżowych łaźniach, w miejscach dostępnych tylko dla wybranych osób. 

Rewelacja, ja jestem zachwycony tym fotelem, jak działa, jak masuje, jak wygląda, jaka historia związana z fotelami. Wątpię, żeby tutaj w latach pięćdziesiątych ktoś pomyślał u nas czy w Europie nawet o fotelu do masażu. Tam już się to działo, tam uruchomili sprzedaż i świetnie to działa. 

A taka dygresja jeszcze… Zobacz, jak się zmieniają oczekiwania Klientów. Jak prosty kiedyś sprzęt był niesamowicie ceniony. Dzisiaj mamy ogrom funkcji, możliwości, technologii zaszytych w środku, skanowania, różne systemy poduszek powietrznych, masażu 3D do 5D, naprawdę ogrom rzeczy, a tu prosty sprzęt masujący, który działa do dzisiaj. To jest postęp, zmiana technologiczna, rozwój i tutaj Fujiiryoki ma ogromne podstawy do tego, żeby rozwijać właśnie taki sprzęt. To jest następca, pięćdziesiąt parę lat później – JP2000, [obok] 1965 – Fujiiryoki A1. 

Keyton

Fujiiryoki