Polski
menu
Zamów

Blogerzy rozmawiają o fotelach masujących

Jan Adamski i Jakub Roskosz o fotelach masujących

​Przyszedł czas, by pochwalić się kolejnymi efektami naszej współpracy z blogerami, którzy przetestowali i opisali na blogach swoje wrażenia z masażu w dwóch różnych fotelach masujących: Fujiiryoki JP1000 i Keyton H10.

Tym razem Jakuba Roskosza i Jana Adamskiego zaprosiliśmy do nas na Warmię. W przepięknym otoczeniu jezior i żaglówek obaj Panowie mieli okazję skonfrontowania swoich wrażeń, spostrzeżeń i wyrobionego już po testach zdania o masażu w fotelu masującym. Wyszedł z tego naprawdę obszerny materiał, w którym blogerzy rozmawiają nie tylko o fotelach masujących z punktu widzenia dwóch pokoleń, ale i ich możliwościach, dopasowaniu do wnętrza i szyciu na miarę :)

Zapraszamy do oglądania!

Blogerzy o fotelach masujących
  • Transkrypcja rozmowy

    Fotel masujący z perspektywy dwóch pokoleń

    Jan Adamski: Wydaje mi się, że funkcjonuje taki mit, że fotel masujący to jest dla starszych ludzi tylko. No, ja akurat to bym potwierdzał ten mit, dlatego jestem ciekaw jak ty to odbierasz jako człowiek młody?

    Jakub Roskosz: Jest wiele mitów. Jest też mit, który funkcjonuje, że klasyczna elegancja jest dla osób starszych, a doskonale obaj wiemy, że jeżeli mielibyśmy wskazać grupę odbiorców i grupę docelową – ogólnie w jakiej grupie docelowej się klasyczna elegancja rozwija – to też są osoby młodsze zdecydowanie. Nie ma co tutaj, bez dwóch zdań jest boom na klasyczną elegancję i na ogólnie powrót klasyki. Te mity mają to do siebie, że są mitami, więc nie patrzyłbym na to z perspektywy, że fotele masujące są tylko dla osób starszych.

    Role foteli masujących

    JR: To jest świetny gadżet do mieszkania, do domu, do apartamentu, gdziekolwiek, z którego możemy sobie korzystać do woli, będąc bardzo aktywnymi ludźmi. Ja jestem doskonałym przykładem: nie jestem typem kanapowca, bywają miesiące w roku, kiedy spędzam więcej czasu w podróżach, na wyjazdach, uprawiam wiele sportów, jeżdżę na szosie i na MTB, gram w kosza i squasha, więc nie ma dnia, żebym tak naprawdę nie robił czegoś związanego ze sportem.

    JA: Chyba takie rozluźnienie…

    JR: Tak, rozluźnienie. Nie jestem zawodowym sportowcem, nie przesadzajmy. Też są niekiedy dni, kiedy nic nie robię, ale jednak ze sportem byłem zawsze bliżej niż dalej. Jakieś zastosowanie dla tego fotela znalazłem i to nawet nie jest tak że, o, włączę sobie, bo sobie włączę, tylko rzeczywiście, swoje funkcje spełniał. A biorąc pod uwagę, że jak siedzę w mieszkaniu, wstaję rano, to nie oszukujmy się, kilka dobrych godzin przy komputerze siedzę. Blog blogiem, ale tych rzeczy, które robię w internecie jest zdecydowanie więcej, wszystko co w życiu zawodowym, biznesowym robię jest związane z internetem, każdy mój biznes, więc kontakt z komputerem i z telefonem mam niemalże 24 godziny na dobę. Takie urządzenie, jak ten fotel, ja sobie cenię. Cenię urządzenia, które zwiększają mi komfort pracy. Jak przeskoczę na jakiś lepszy komputer, lepszy telefon, oczywiście odczuwam ten wzrost efektywności, rzeczywiście jestem w stanie coś lepiej zrobić. Tak samo tutaj na fotelu masującym. Na moim (Keytonie H10, przyp. redakcja) była ta możliwość, że mogłem się w nim wygodnie rozsiąść z laptopem na kolanach, z poduszką i tak dalej, to mogłem sobie w nim rzeczywiście bardzo wygodnie pracować. Czy przysunąć go bliżej biurka i rzeczywiście z laptopem tak samo, odczuwałem różnicę. Lędźwie mnie tak nie bolały jak na zwykłym fotelu, nie wierciłem się tak na nim. Ewentualnie, jak mi pozycja nie odpowiadała, to za chwilę ją zmieniałem na pilocie, no i tyle. Jeżeli miałbym podać tylko jedną wadę, to rzeczywiście ten pilot w twoim (Fujiiryoki JP1000, przyp. redakcja) to jest… tutaj widzę ogromną różnicę, ten twój pilot jest piękny, dotykowy i rzeczywiście jest bardzo nowoczesny. Tutaj wygląda trochę jakbyśmy mieli telefon satelitarny, gdzie moglibyśmy dzwonić sobie nim. Co kto lubi, on jest solidny, on jest duży, ale rzeczywiście… może ja tutaj już jestem za bardzo do przodu i inaczej na to patrzę na pewno…

    JA: Mamy inne punkty widzenia i przede wszystkim inne potrzeby. Ponieważ ty uprawiasz dużo sportu, to ta funkcja fotela była dla ciebie bardziej taka rozluźniająca. A ja z kolei mam ten problem, że się za mało ruszam, mam tę świadomość, że za mało. Staram się chodzić na spacery, ale to nie zawsze mi się udaje, też bardzo dużo oczywiście przy komputerze… właśnie, chciałem powiedzieć siedzę, ale ja nie siedzę, ja pracuję na leżąco przy komputerze. Mam taką specjalną podstawkę, która mi to umożliwia, bo mam problemy z kręgosłupem. Więc dla mnie ten fotel był z kolei ważny z uwagi na rozluźnienie mięśni, które bardzo pomagało w codziennym funkcjonowaniu. I te bóle, które miałem oczywiście nie zniknęły jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej, ale były wyraźnie mniej odczuwalne. Także to jest skądinąd oczywiste, bo jeśli jest jakiś masaż mięśni, jest rozluźnianie tych mięśni, to musi być ich mniejsze napięcie i mniejszy ból.

    O funkcjach foteli masujących

    JR: No dobra, mamy dwa fotele, dwa kompletnie różne fotele, należące do tej samej grupy foteli masujących, ale jednak już na pierwszy rzut oka one różnią się niemalże wszystkim. Mamy hiszpańskiego Keytona i japońskiego Fujiiryoki. Ja testowałem hiszpańskiego Keytona. To jest fotel, który można sobie spersonalizować, to jest fotel, który bardziej przypomina standardowy fotel niż fotel masujący. On wygląda designersko, prosto, bardziej minimalistycznie, możemy go personalizować do wnętrza: kolory, skóry, drewna, no limit. Możemy sobie barwić, jak chcemy, wystarczy tylko dobrze to zakomunikować i pokazać przy składaniu zamówienia. Ale mamy tutaj też Maybacha wśród foteli, którego ty testowałeś, ja go dopiero dzisiaj zobaczyłem…

    JA: Tak, Fujiiryoki wygląda odlotowo.

    JR: Wygląda jak statek kosmiczny. Jakbyśmy zaraz mieli nacisnąć przycisk, odlecieć. Wygląda absolutnie genialnie, nowocześnie, bardzo wysokiej jakości…

    JA: …i ma też oczywiście bardzo dużo funkcji, bardzo dużo programów. Można sobie wybierać do woli, a mało tego, że jest dużo programów, to jeszcze w ramach tych programów można zmieniać ustawienia. Ustawiać mocniej, słabiej naciski głowic czy siłę nadmuchiwania poduszek masujących. Także sumarycznie tych opcji do wykorzystania jest ogromnie dużo. Jest jeszcze dodatkowo taka opcja manual, gdzie można sobie samemu wybierać dowolne jakieś sekwencje. Ja zresztą z tego najczęściej korzystałem, bo ja byłem najbardziej zainteresowany masażem pleców.

    JR: A używanie tego pilota intuicyjne? To jest dotykowy…?

    JA: Pilot to jest w ogóle odrębna sprawa jeszcze, bo jest tak intuicyjny, że ja chyba jeszcze takiego nie spotkałem w swoim życiu. Po prostu nic nie trzeba wiedzieć, tam są obrazki, które są bardzo jednoznaczne, są strzałeczki i w ogóle wszystko jest jasne od pierwszej chwili. Naciskasz coś i…

    JR: Podobnie właśnie w Keytonie. Tu też, patrzyłem na tego pilota i nic nie było dla mnie… sport, stres, relaks…

    JA: Znaczy, w Fujiiryoki jest dodatkowo jeszcze ten ekran i jest to ekran dotykowy. On pokazuje te wszystkie rzeczy, więc jak te rolki się przesuwają wzdłuż kręgosłupa, to na ekranie one też się przesuwają, one są na ekranie w tym miejscu, w którym ty je czujesz.

    JR: No tak, i tu są jeszcze dwie różnice dość poważne, dość duże – mój nie masował stóp, twój stopy masował i mój nie masował rąk.

    JA: No tak, to jest kolejna sprawa jeszcze, dla mnie kompletnie zaskakująca, bo ja nie wiedziałem, że w ogóle coś takiego istnieje. Wkłada się ręce w tych bocznych oparciach, są takie specjalne klapy, i tam masowane są też mięśnie rąk, co jest bardzo ciekawe. Nogi wkłada się w takie rynieńki, które obejmują całe nogi i stopy (oczywiście buty już są niemożliwe wtedy), jest masowanie stóp to też jest bardzo ciekawy efekt. I takie kompleksowe masowanie, kiedy działa wszystko, jest naprawdę dużym przeżyciem. No przy rękach to jest ciekawe i rzadko spotykane, ja pierwszy raz z dużym zaskoczeniem skonstatowałem to…

    JR: Ja nie miałem zielonego pojęcia, że są fotele, które nas tak mocno obejmują, które ściskają nogi. Niemalże 360°, zabudowują każdy element, no i jeszcze masują ręce, to tak naprawdę…

    JA: No tak, tak, z tym że oczywiście fotel Fujiiryoki już jest taki, że nie jest do takiego pokazania gościom, bo na przykład trzeba zdjąć buty, żeby wsunąć nogi w te obejmy, które masują. Jest też masowanie stóp, więc w butach to by w żaden sposób się nie udało… ale na tym to polega, że to jest bardzo zaawansowane urządzenie.

    JR: Bardziej intymne, to też ma swoje plusy, tak? Możemy go postawić w swojej sypialni, w swoim gabinecie i w swoim zaciszu domowym stworzyć swoje takie małe, domowe spa.

    Fotel masujący vs Masażysta

    JR: Tak, jest też argument, który gdzieś tam pada – że zawsze najlepiej pójść do spa albo do prawdziwego masażysty. No… prawdopodobnie tak, tylko pytanie teraz jest takie – jak często możemy chodzić do spa? Jak często jesteśmy w stanie wygospodarować ten czas i jak rzeczywiście często go wygospodarowujemy? Bo zazwyczaj wychodzi na to, że przy okazji jakiegoś wyjazdu w moim wypadku, czasami nawet gdy mam to spa w hotelu siedem dni, to ani razu do niego nie zejdę. Nie oszukujmy się, że tylko ja tak korzystam namiętnie ze spa w hotelach. A z drugiej strony mamy tutaj taką możliwość, że (w moim przypadku na Keytonie) podczas pracy możemy z tego korzystać, żeby te 15 – 20 minut dziennie poświęcić. W wypadku twojego fotela to jednak dobrze się na nim w stu procentach zrelaksować, bez żadnego laptopa, bez żadnego smartfona i tak dalej. Rzeczywiście, możemy mieć do niego dostęp codziennie, na godzinę możemy się położyć, możemy zostać wymasowani, a nie sądzę żebyśmy mieli taki dostęp do: raz, że do masażysty, dwa do spa gdzieś w okolicy, żeby na poziomie gdzieś ten masaż ktoś dla nas wykonał.

    JA: A jakie są Twoje wrażenia z testowania?

    JR: Weźmy pod uwagę, że fotel swoje funkcje spełniał, bo tak jak mówiłem, wracałem z treningu naprawdę zmęczony, pospinany, i takie wstępne rozluźnienie on gwarantował. Oczywiście, to nie jest specjalistyczny fizjoterapeuta, który oceni nasze wady postawy i zobaczy, które mięśnie mamy dokładnie pospinane, a które nie. Gdzieś tam się głęboko w nie wejdzie, w te głębsze partie i rzeczywiście nam zdrowotnie pomoże. Ale to jak wpływa taki masaż takiego standardowego nawet fotela, który ja miałem… bo on się nie równa ilością opcji, które miałeś w swoim fotelu, rąk nie masował, nie masował stóp, nie chwytał ich mocno, nie obejmował… to rzeczywiście jest tak, że zaczynamy te urządzenia doceniać i one świetnie zaczynają wpływać na nasze samopoczucie. Kilka minut dziennie, nawet jakiś taki power nap… dwa razy, nie wiem czy tobie się zdarzyło, ale jak się położyłem na maksymalnie płasko, włączyłem sobie jakąś delikatną funkcję Stres to rzeczywiście, masaż był delikatny…

    JA: …a zdarzało ci się zasnąć?

    JR: No właśnie o tym mówię …i odpłynąłem na fotelu.

    JA: No tak, mnie też się zdarzało.

    JR: Obudziłem się, już ten masaż dawno przestał masować, bo on się po jakimś czasie wyłącza, w zależności od funkcji.

    JA: Ale wspomniałeś o tym terapeucie, który dokładnie tam oceni wszystko, jak tam u nas jest. To muszę ci powiedzieć, że fotel Fujiiryoki ma system skanowania niezwykle zaawansowany. Wiec prawie jak terapeuta oceni ci ten kręgosłup, wymierzy go, i dopiero wtedy zacznie masaż. Więc to też jest funkcja, która jest bardzo zaawansowana i wydawałoby się trudna do realizacji technicznie. No a jednak to jest i bardzo dobrze działa. Znaczy, nie zdarza się, żeby te masujące ramiona masowały ci głowę – zawsze zaczną od barku i wiedzą że ten bark jest w tym miejscu właśnie.

    JR: To trzeba poznać. Trzeba ten sprzęt przetestować w ciszy, w spokoju i rzeczywiście zobaczyć, czy on do naszego trybu życia, do naszej pracy pasuje. Ale wydaje mi się, że nie ma osoby, nie wiem co by musiał kto robić, żeby taki fotel był dla niego zbędny, bo rzeczywiście to jest rewelacja.

    JA: A jeszcze dodatkowo miałem w pamięci takie sytuacje, kiedy byłem w Japonii w latach 70’ i tam były popularne te fotele masujące. Ale one były takie toporne bardzo. Taki był mniej więcej zwykły fotel, z którego, u góry, wystawały takie pałąki z rolkami. I to mi tak utkwiło w pamięci. No i po latach kilkudziesięciu, jak zobaczyłem ten fotel, najbardziej wypasiony jak powiedziałem, to to wrażenie było niesamowite.

    JR: No to już jest technologicznie bardzo zaawansowane urządzenie, zresztą na takie wygląda, jak stoi, to rzeczywiście zwraca uwagę i tak jak mówiliśmy – design kosmiczny, ale od razu widać, że on robi, potrafi coś więcej. Tych poduszek, części ma całe mnóstwo, więc tak naprawdę obejmuje całe ciało.

    Fotel masujący w domu

    JA: Ja muszę powiedzieć, że u mnie nie dość, że ja używałem tego fotela, to oczywiście cała rodzina też. Żona z wielką przyjemnością z tego korzystała. No i jak syn z żoną przychodzili na niedzielne obiady, to też pierwsze to na fotel, masaż i dopiero później obiad.

    JR: No tak, są dwie kwestie, bo jeżeli ustawimy ten fotel sobie w salonie, to rzeczywiście on będzie używany przez wszystkie osoby, które do mieszkania przyjdą. Łącznie z kurierem, jak zobaczy taki fotel. Ale jeżeli już mówimy o tym, że możemy ten fotel sobie dać na przykład gdzieś do gabinetu albo do sypialni, to już będzie zdecydowanie bardziej intymnym urządzeniem, z którego my tylko będziemy korzystać. I nawet nikt inny nie musi wiedzieć, że takie urządzenie w domu stoi i nam pomaga. Poza tym pytanie, czy coś w tym złego, że znajomi przychodzą i korzystają? Raczej nic, bo wiadomo, ze to będzie wzbudzało ciekawość.

    JA: Mnie najbardziej taki fotel to pasuje do takiego pomieszczenia rekreacyjnego. Nie każdy to oczywiście ma, bo trzeba mieć miejsce, trzeba mieć dom, bo w taki mieszkaniu w bloku to raczej rzadko się zdarza. I ja akurat mam takie pomieszczenie i tam akurat zaczęło mi się marzyć, że taki fotel… na razie nie ma wprawdzie miejsca, ale coś by się poprzesuwało i pewnie by się udało wstawić.

    JR: No tu u mnie był ten plus, że Keyton rzeczywiście we wnętrze się wpisuje idealnie. Wygląda jak mebel, czyli nie mamy… no, jest duży, widać, że to jest duży, porządny kawał fotela, ale jednak on nie wygląda na tyle kosmicznie, i nie wkomponowuje się we wnętrzu tak… nie, że źle, ale Fujiiryoki wygląda absolutnie kosmicznie, nie wiem jakie wnętrze trzeba by mieć w domu, żeby on nie rzucał się w oczy. Że wejdziemy, okej…

    JA: Nie, on się zawsze będzie rzucał w oczy.

    JR: Zawsze się będzie rzucał w oczy, jest duży, jest zabudowany, ma tych poduch, rzeczywiście widać, że to jest…

    JA: …no i ma ten kształt, taki jak powiedziałeś na początku, kosmiczny.

    JR: Tak, on kosmicznie wygląda, wygląda niezwykle luksusowo, niezwykle nowocześnie, pięknie, wykonany w najwyższej jakości, ale jednak brakuje mu takiego spokoju, czegoś, co sprawiłoby, że nie zwracałby na siebie aż tak uwagi. W zależności od tego, co kto oczekuje, gdzie by chciał go postawić. Bo rzeczywiście, nie oszukujmy się, tego typu urządzenie to nie jest tylko urządzenie dla osób prywatnych i aby go postawić w swoim domu. Możemy go dać sobie do firmy, możemy kupić go swoim pracownikom, możemy postawić go w swoim hotelu, w spa, w wellness, gdziekolwiek. I taki fotel typowy do masażu wtedy będzie sprawdzał się idealnie w takich warunkach. Natomiast ja cenię sobie w tym Keytonie fakt, że mimo że jest fotelem sporo tańszym, to możemy go sobie uszyć na miarę. Obydwaj jesteśmy zwolennikami tego szycia na miarę, nie da się ukryć, więc opcja personalizacji, szycia na miarę fotela to jest dla mnie niesamowity, dodatkowy atut. Bo możemy przyjść do firmy Rest Lords z kawałkiem skóry, z tego co się dowiedziałem, pokazać im ten kawałek skóry, powiedzieć – słuchajcie, ja chcę mieć tak zabarwioną skórę, mnie to nie interesuje, mój fotel ma mi tak wyglądać, a drewno ma być z tej płyty pilśniowej na przykład. Z tego co wiem, to jest niesamowita dowolność, jeżeli chodzi o personalizację, możemy sobie stworzyć jaskrawy, zielony, żółty, czerwony fotel…

    JA: To jest fajne. Fujiiryoki ma mniejsze możliwości, ale też można dobierać trzy różne kolory, także to nie jest tak, że tylko ten jeden i koniec.

    JR: No tak, ale jak mamy perfekcjonistę, on ma już komplet wypoczynkowy, konkretnie…

    JA: …ale właśnie mi przyszedł do głowy taki pomysł na dwa fotele w domu – jeden taki właśnie twojego typu, ten Keyton, a drugi Fujiiryoki. I Keyton w salonie, proszę bardzo, goście przychodzą, atrakcja główna wieczoru – masowanie, a drugi gdzieś tam w sypialni czy pomieszczeniu rekreacyjnym i do takiego masażu już poważnego.

    JR: No tak, ale na tych dwóch fotelach też się świat foteli nie kończy…

    JA: …czyli trzeci…? :)

    JR: …i ta oferta jest zdecydowanie szersza, z tego co widziałem. Jeszcze na żywo nie miałem okazji obejrzeć wszystkich foteli, ale za chwilę pewnie będziemy mieli…

    Inne fotele masujące i ich ceny

    JR: Mamy bardzo szerokie możliwości wyboru fotela, bo możemy i z budżetu 4000 zł startować, a potem niemalże sky is the limit. I wybór też jest zdecydowanie szerszy, to nie jest tak, że mamy dwa fotele, tylko tam jest naprawdę szeroka oferta.

    JA: Szeroka oferta i co ciekawe bardzo duża rozpiętość cenowa. Taka, że każdy może coś znaleźć. Wczoraj słusznie porównałeś to do zegarków, bo ten najdroższy fotel, który oferuje firma Rest Lords to jest właściwie w cenie takiego zegarka dobrej klasy.

    JR: Tak, weźmy też pod uwagę, że zegarek mamy na ręce, wiele osób kolekcjonuje kilkanaście, kilkadziesiąt zegarków tego typu. Nawet nie przyrównywałbym, to też daje kompletnie inne odczucia, bo fotel masujący to jest jednak trochę coś więcej. Używamy, siedzimy na nim, pracujemy, pomaga nam, poprawia samopoczucie. Oczywiście, tych argumentów jest mnóstwo, ale trzeba je poznać, a żeby je poznać, to trzeba ten fotel przetestować. Bo doskonale wiemy, że nawet obaj nie mieliśmy o tym pojęcia i pewnie tak sceptycznie patrzyliśmy na tego typu urządzenia. Ja liczyłem się z tym, że rzeczywiście będę bardziej… nie, że negatywnie, ale bardziej sceptycznie nastawiony do foteli masujących. Przyszło co do czego, a jak stanął taki model u mnie w salonie, no to i ja, i Jackie, i znajomi przychodzili i z niego korzystali, każdy był w szoku i każdy go pozytywnie odbierał, rzeczywiście swoje funkcje spełniał.

    Który wybrać?

    JR: Dobrze Janie, podsumowując. Ja mój fotel testowałem, myślę, że jakoś około dwóch tygodni, ty podobnie, z tego co rozmawialiśmy. Ja z twoim fotelem na żywo spotkałem się dopiero tutaj dzisiaj, na Warmii w Olsztynie. No i pytanie teraz jest takie – czy wybrałbyś ten model, który miałeś teraz na testy? Czy zdecydowałbyś się na, może nie Maybacha, ale Mercedesa klasy S, którego możesz zdecydowanie lepiej spersonalizować?

    JA: Wiesz co, to trudne pytanie, bo ja oczywiście byłem tym swoim Fujiiryoki zafascynowany i zakochany w nim, ale jak spojrzałem na ten, który ty testowałeś, to zacząłem doceniać inne jego cechy. Mianowicie ten wygląd bardzo ekskluzywny. Fujiiryoki też ma oczywiście wygląd ekskluzywny, ale od razu wiadomo, że jest do masażu. Natomiast ten twój jest po prostu meblem i jako mebel się pięknie prezentuje. Usiadłem w nim, jak te poduszki były opuszczone, czyli nie do masażu był przewidziany, no rewelacja, tak wygodny fotel rzadko się zdarza po prostu.

    JR: Wybór ciężki. Ja też nie wiem szczerze, jakbym teraz miał wybrać, ten czy ten, nie mam pojęcia, który mam wybrać.

    JA: Moje podsumowanie jest takie, które już tutaj dwukrotnie powiedziałem – dwa fotele.

    JR: Dwa fotele.

    JA: Dwa fotele i koniec.

    JR: Bez kompromisów.

Keyton